czwartek, 8 września 2016

PIANISSIMO - PROLOG



PIANISSIMO

PROLOG
      Wyobraź sobie, że nigdy nie zapomnisz żadnego dźwięku, który usłyszysz. Każdy odgłos, każdy szept, każda melodia, zostaną z tobą już na zawsze. Każde słowo, które ktokolwiek kiedykolwiek do ciebie wypowie, zapadnie głęboko w pamięć i nigdy, przenigdy cię nie opuści.
      Pamiętam każde przesiąknięte strachem zdanie, wypowiedziane przez moją matkę w ciąży, każdą wątpliwość, jaka targała jej sercem, gdy dowiedziała się, że mogę nie przeżyć, umrzeć w czasie porodu lub po prostu urodzić się martwy. Nikt nigdy, przenigdy nie kochał mnie tak, jak ona. Poświęciła swoje życie po to, bym mógł pojawić się na świecie, otworzyć oczy poza jej łonem i spojrzeć w jej uśmiechniętą twarz, która była dla mnie tylko jasną, rozmytą plamą. Pamiętam jednakże jej krzyki podczas porodu, a później jej szloch, będący wyrazem szczęścia i jednocześnie rozpaczy z powodu nieuniknionego. Wśród pikania szpitalnej aparatury, rozgorączkowanych szeptów pielęgniarek i odgłosów ulicznego ruchu za oknem moja matka szepnęła tylko jedno słowo: „Syneczku…!”
      Umarła w chwilę potem, a ja słuchałem szczekania lekarzy, krzyków, potem turkotu kółek wózka, w którym ewakuowano mnie na oddział noworodkowy. Płacz i posapywanie dzieci, gruchanie pielęgniarek, odległe odgłosy jakichś stempli opadających ciężko na dokumenty poświadczające sieroctwo ­ pamiętam je wszystkie.
Czasami, gdy jest bardzo ciemno, a w nieruchomej nocy rozlega się tylko delikatny trzask przesuwającej się wskazówki zegara, otwieram oczy i przez moment przestaję segregować wszystkie dźwięki, które dotarły do mnie minionego dnia. Przywołuję głos mojej matki, śpiewającej kołysanki i głaszczącej się po brzuchu, kołysanki nucone delikatnym, dźwięcznym głosem, których nie miała szansy zaśpiewać mi, gdy już się urodziłem. Pamiętam je wszystkie, nawet tę, którą przerwała w połowie, chwytając się za podbrzusze, nim zbiegła po schodach i wsiadła do taksówki. Pamiętam rytmiczny klekot jej butów na schodach, prośbę o szybki dojazd do szpitala, rzężenie silnika samochodu i ochrypły głos taksówkarza.
Pamiętam to wszystko i nigdy nie zapomnę, choćbym nie wiem jak bardzo tego pragnął.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz